Showing posts with label samotnosc w dubaju. Show all posts
Showing posts with label samotnosc w dubaju. Show all posts

Wednesday, 25 April 2012

Bieda w Emiratach

Przed chwilą przeczytałam artykuł o pewnej rodzinie z Kerali, która w ogóle nie wiąże końca z końcem. Mają trókję dzieci, mieszkają w Al Ain, nie stać ich na jedzenie, zbierają resztki po przyjęciach weselnych i tak żyją. Przyznają, że wiele razy myśleli o tym aby popełnić samobójstwo, żona nawet już próbowała. Dzieci są wyśmiewane  w szkole, itd... Organizacje charytatywne chcą im pomóc ale, tu nasuwa się moje pytanie, dlaczego tak bardzo chcą żyć w tej biedzie, w kraju, który do tanich nie należy? Czy nie lepiej gdyby podjęli decyzję o powrocie do Kerali? Myślę, że pracę znalazłby tam szybciej niż w Emiaratach - "krainie mlekiem i miodem płynącej". Dzieci spokojnie chodziłyby do szkoły, mieliby przy sobie rodzinę, za którą przecież tęsknią. Nie rozumiem ludzi, którzy za wszelką cenę trzymają się beznadziejności, w której siedzą po uszy. Nikt im nie zagwarantuje oczywiście, że raz dwa znajdzie się praca w Kerali, ale co być w swoim kraju, to być w swoim kraju. Emiaraty nie zaoferują im nic oprócz historii kończącej sie kolejnym emirackim samobójstwem. 


Saturday, 11 June 2011

Samotność w Dubaju

Męża nie ma. Jest w Pakistanie. Wraca jutro. A ja czekam i doczekać się nie mogę. Już czwarty dzień jesteśmy z córką same. Wszelkie zabijacze czasu już zostały wprowadzone w życie. Były zakupy, lody, myjnia samochodowa, sklep z rowerami i wybór pięknego różowego rowerka, godziny na telefonie, bajki, itd.. a czas jakby stanął w miejscu. Ostatni dziesiejszy dzień jest jakby najdłuższy. Snuję się z kąta w kąt, oglądamy Scooby Doo, przeglądam Internet, zrobiłysmy sobie salon fryzjerski - mycie i czesanie, ugotowałam zupę a zegar nie drgnął. Dlaczego nie pojade spotkac się ze znajomymi? Dlatego, że owszem mam ich wielu ale niewiele osób nadaje ze mną na tych samych falach. Tak, jestem bardzo wymagająca jeśli chodzi o przyjaźń. Ciężki mi się zaprzyjaźnić, ale jak już znajdę przyjaciela to na całe życie. Trzeba chyba ten dzisiejszy dzień jakoś przewegetować po prostu. Dobrze, że chociaż dziecko jest szczęśliwe, że ma swoje ulubione bajki i nie marudzi. Gdyby było chociaż trochę chłodniej... No nic... jeszcze 24 godziny i jedziemy na lotnisko odebrać mojego męża. Zdecydowanie jestem istotą społeczną, nie nadającą się do życia w samotności :)
Wasza, otwarta na nowe znajomości,
Mary