Friday, 1 April 2011

Związki mieszane, czyli jak być szczęśliwym i się nie zatracić

Związki mieszane, a zwłaszcza związki Polki z muzułmaninem, wzbudzają ostatnio tyle kontrowersji, że w głowie się nie mieści. Sama jestem w związku mieszanym z Afgańczykiem. Jesteśmy od 4 lat małżeństwem i nie potrafię sobie wyobrazić, że mogłabym zamienić mojego męża na innego. Jeśli o mnie chodzi to związki mieszane są bardzo interesujące ale czasami trudne. Różnice kulturowe czy religijne są czasami nie do przeskoczenia. Według mnie, każdy związek mieszany (generalnie każdy związek ale mieszany szczególnie) wymaga przemyślenia przed zawarciem małżeństwa. Może moje przemyślenia i porady opiszę w punktach.

1. Przede wszystkim kiedy poznajemy muzułmanina powinnyśmy dowiedzieć się jak najwięcej o jego religii aby później nie było żadnych niedopowiedzeń typu: "Nie wiedziałam, że dzieci muszą być muzułmanami! Nie zgadzam się! Mąż mnie oszukuje!". Mąż nie oszukuje. Tak jest w Islamie, że dzieci przyjmują religię ojca i jeżeli się z tym nie zgadzamy to rozwiązanie jest proste - nie wiążemy się z nim.

2. Musimy pamiętać, że to nie religia jest zła ale ludzie sami w sobie są źli. W każdej kulturze, w każdym państwie znajdziemy tych dobrych i tych złych, więc jeśli i nasz muzułmanin posiada jakiekolwiek cechy, które absolutnie nam nie odpowiadają to nie zwalamy tego na Islam ale - nie wiążemy się z nim.

3. Musimy się przygotować na dosyć negatywną reakcję otoczenia, bo "ciapaty", bo terrorysta, itp. Jeśli jesteśmy pewne naszego wybranka i tego co do niego czujemy to powinnyśmy nie reagować na wszelkie komentarze "życzliwych". Pogadają, pogadają a wkrótce znajdą sobie nowy obiekt plotek.

4. Jeśli poznajemy mężczyznę przez Internet (nie używam tu słowa muzułmanin bo dotyczy to wszystkich mężczyzn) to wstrzymajmy się z decyzją o podróży do niego, zwłaszcza jeśli mieszka w kraju arabskim. Najpierw niech on się do nas pofatyguje. Trzeba spojrzeć prawdzie w oczy, że muzułmanie, a zwłaszcza Arabowie, są mistrzami w mydleniu oczu naiwnym dziewczynom i jest duże prawdopodobieństwo, że taki internetowy amant się po prostu nami bawi. Wyjazd do wybranka, który mieszka w Europie potrafię zrozumieć, natomiast pierwsze spotkaniu w kraju muzułmańskim, dla kogoś kto nigdy w życiu tam nie był, uważam za szczyt głupoty czy debilizmu.. kto jak woli. Miłość miłością ale mózg nie powinien w tym stanie utracić swojego przeznaczenia.

5. Uważam, że związki chrześcijańsko-muzułmańskie nie mają szans powodzenia na dłuższą metę. Owszem, może być to ciekawa przygoda, pełna emocji i uczuć, ale gdy emocje opadną i rozpocznie się rzeczywistość wówczas czeka nas mnóstwo kłótni i łez. Jeśli jest w Islamie cokolwiek co nam nie odpowiada to nie wiążemy się z muzułmaninem. Trzeba zdawać sobie sprawę, że o ile chrześcijankom łatwo jest zmienić religię to muzułmanin w 99,9% nawet nie chce o tym słyszeć. Często czytam jak chrześcijanki bulwersują się, że one idą na kompromisy a mąż muzułmanin nie. No i nie pójdzie bo dla muzułmanina religia to najważniejsza część życia i jeśli nam to nie pasuje to - nie wiążmy się z muzułmaninem.

6. Denerwują mnie teksty typu: "Mój chłopak muzułmanin jest super wyluzowany bo chodzi ze mną na piwo". Ok, może i jest wyluzowany ale wówczas taki z niego muzułmanin jak ze mnie zakonnica. Z moich obserwacji wynika, że większa część takich "wyluzowanych" muzułmanów po jakimś czasie wraca do praktykowania religii ale wówczas są oni bardzo strict dlatego wiążąc się z "wyluzowanym" muzułmaninem trzeba brać ten punkt pod uwagę.

7. Szanse na stały związek z Arabem, czy Turkiem czy innym osobnikiem tego typu, którego poznamy na wyjeździe wakacyjnym są, w skali od 1 do 10, równe.. no powiedzmy 2.

Szczęśliwy związek jest wtedy, gdy oboje partnerów akceptuje siebie w pełni, swoje wady i zalety. Związki dwóch osób wyznających różne religie nie są łatwe, ponieważ żadna ze stron nie zaakceptuje religii partnera w pełni. Muzułmanin nie zgodzi się na ochrzczenie dziecka, a jeśli już to będzie się tym gryzł do końca życia, a matka chrześcijanka będzie się gryzła do końca życia, że dziecko nie jest ochrzczone. Także jeszcze raz powtarzam, że takie związki muszą być dokładnie przemyślanie a zaoszczędzi to nam wielu przykrych niespodzianek w przyszłości.

22 comments:

  1. Ja dodalabym, ze owszem sa wyjatki, ale w naszym pokoleniu sa to wlasnie WYJATKI a nie regula. Czyli owszem, sa muzulmanie, ktorzy beda zyli szczesliwie w zwiazku z chrzescijanka. Sa muzulmanie, ktorzy ochrzcza dziecko. Sa muzulmanie, ktorzy piwko beda popijali do grobu. Ale to nie regula, to nie wiekszosc.
    A tak z obserwacji, mezczyzni z tradycyjnych kultur (nie tylko muzulmanie) ktorzy deklaruja ze sa tacy wyzwoleni, wolni, artysci w duszy czesto sa zbyt wolni i wyzwoleni dla przecietnej kobiety ;)

    ReplyDelete
  2. takich szczesliwych zwiazków chrześcijańsko-muzułmańskich znam bardzo niewiele. w większości jest mnóstwo konfliktów na tle wiary właśnie.

    ReplyDelete
  3. no cóż, mam nadzieję, że Ci udowodnimy, że jednak jakieś tam szansę na dłuższą metę mamy ;) Bez zmiany religii, z obustronną akceptacją. Bo akceptować, to przecież nie znaczy "przejmować jej/jego zachowania". Dla mnie - chrześcijanki - zmiana religii jest równie nie do pomyślenia jak dla Mojego Muzułmanina.

    ReplyDelete
  4. Po tym jak wszystko analizujecie mama nadzieję, że Wam się uda :)
    Mi nie chodzi o przejmowanie zachowań ale o to, że w związkach odmiennych religijnie zawsze będą jakieś problemy na tym punkcie, zwłaszcza gdy oboje partnerów jest praktykujących.

    ReplyDelete
  5. Witam,

    w marcu ukazała się moja strona - globalne forum dla osób w mieszanych związkach. Stronka jest dla 'całego świata', ale jako Polka, chcę zachęcić moje rodaczki do podzielenia się tam swoich doświadczeniem życia w mieszanym związku :-)

    Stronkę znajdziesz tutaj:

    http://www.mixedcoupleslife.com/

    Jeśli podoba się Tobie pomysł, zapraszam serdecznie :-)

    Ula Razmuk

    contact@mixedcoupleslife.com

    ReplyDelete
  6. ja jestem w zwiaaku z AFghanczykiem 6 lat i tez bym Go nie zamienila, choc mamy rozne dni, i w calosci popieram co napisalas, zwlaszcza podoba mi sie slowa "musimy pamiętać, że to nie religia jest zła ale ludzie sami w sobie są źli"
    pozdrawiam serdecznie

    ReplyDelete
  7. Dzieki za komentarz i rowniez pozdrawiam! :)

    ReplyDelete
  8. Ale wiesz, ze muslimy tez sie rozwodza? ;) I to coraz bardziej, takze nie ma reguly.

    Anyway, powodzenia :)

    ReplyDelete
  9. Szkoda, że w postach nie ma daty, można się tylko domyślić po dacie komentarzy - nie wiadomo czy warto pisać, czy ktoś to jeszcze przeczyta...

    Też jestem w związku z muzułmaninem, w sumie zgadzam się w 100% z tym co napisałaś (chociaż o Arabach niewiele wiem i trudno mi skomentować tę część)

    Mam jedno 'ale' - uważam, że łatwiej nam właśnie zaakceptować inną religię jeśli we własnej się odnajdujemy i czujemy bezpiecznie, czyli jeśli głęboko wierzymy. MOże ma to związek z własnej poczuciem tożsamości, wielu ludzi, którzy są religijni powierzchownie strasznie się boją inności, bo ona im zagraża. Ja akurat do meczetu nie chodzę, ale nie mam oporów przed modleniem się z moim mężem. Bo wiem co moja modlitwa dla mnie znaczy, i wiem, że nie jest przez to gorsza czy inna jeśli stoimy razem na dywaniku. Mój Bóg mnie zna i widzi moje serce. Mój mąż też był ze mną kilka razy na mszy.

    Ale z tym ochrzeczeniem dziecka to trafiłaś w sedno. No i boli, że nie możemy razem być we wspólnocie religijnej (ummah po Waszemu)

    Pozdrawiam Dubaj, gdzie poznałam mojego męża :)

    ReplyDelete
  10. Znam wiele Polek bedacych w zwiazkach z muzulmanami, srednio 20 lat i wiecej, w Turcji. Albo oboje sa niepraktykujacy albo tylko jedna ze stron praktykuje, najczesciej kobieta. Dzieci maja czesto pochrzczone i co tydzien chodza na msze do kosciola katolickiego. Takie zwiazki sa mozliwe, ale wymagaja wielu kompromisow. Duzo zalezy tez nie tylko od partnera, ale i od otoczenia, od jego rodziny, sasiadow. Jesli akceptuja taki zwiazek ii pozwalaja na bycie "innym" to sa duze szanse na powodzenie. Mysle, ze latwiej jednak jest takim zwiazkom mieszanym religijnie egzystowac w Turcji niz w Dubaju. Znam Turczynke, muzulmanke, ktora jest tam z mezem na kontrakcie i pod wieloma wzgledami jest jej trudno przystosowac sie, bo byla przyzwyczajona do wiekszej swobody w Turcji. Co maja wiec powiedziec Europejki?
    pozdrawiam :)

    ReplyDelete
  11. Moja chrzestna wyszła za Libijczyka są razem już 20 lat i mają 2 córki :)

    ReplyDelete
  12. Hej.
    Jestem w związku z Afgańczykiem od 2 lat, obecnie spodziewamy sie córki. Mimo ze wydaje mi sie ze znam mojego faceta, obawiam sie wielu rzeczy wlasnie miedzy innymi religii, i jego kraju. Byłabym bardzo wdzieczna gdyby znalazły sie chetne polki, ktore pomogly mi zrozumiec troche jego swiat.
    Podam swojego emaila, bede wdzieczna za kazda pomoc.

    ReplyDelete
    Replies
    1. jak masz wątpliwości, to nie wahaj się i rozstań się z nim. trochę poboli, ale przejdzie, i najważniejsze - będziesz bezpieczna i będziesz mogła decydować o losach swojego dziecka, a nie ojciec.

      Delete
  13. Jestem studentką Wydziału Pedagogicznego Uniwersytetu Warszawskiego i przeprowadzam badania dotyczące funkcjonowania rodzin katolicko-muzułmańskich. Ankieta jest anonimowa a jej wyniki zostaną wykorzystane tylko w pracy dyplomowej. Mam 2 akniety jedna dla osób ktore mają chłopaka /dziewczynę i tworzą taki związek a 2 dla małzenstw. Bardzo bardzo byłabym wdzięczna za wypełnienie mojej ankiety albo przesłanie koleżanką i kolegą. Z góry dziekuje. Oto linki :

    1. Dla chłopaka/dziewczyny https://docs.google.com/a/student.uw.edu.pl/spreadsheet/viewform?formkey=dHlaY0x5MHpFZl91bi1mTldSYVNYU1E6MQ

    2. dla małżenstw https://docs.google.com/a/student.uw.edu.pl/spreadsheet/viewform?formkey=dGVrQUozWXp2YkdfYVRnb1JyMDBVSnc6MQ

    ReplyDelete
  14. Ja też jestem od kilku lat w szczęśliwym związku mieszanym. Zgadzam się z autorką tekstu w zupełności. Znane mi historie potwierdzają artykuł.
    Zainteresowanych zapraszam na swój blog: www.zona-egipcjanina.pl

    ReplyDelete
  15. Hej, przygotowuję właśnie program TV, do którego chciałabym zaprosić NIETUZINKOWE PARY! Poszukuję Polek, które są w związku z mężczyzną o "egzotycznej" urodzie i pochodzeniu! Jeżeli to właśnie Ty, albo jakaś Twoja koleżanka, zgłoś się do mnie i podaj numer kontaktowy. Oddzwonię i wszystko opowiem :) Gorąco pozdrawiam, Karolina
    k.wesolowska@tvn.pl

    ReplyDelete
  16. A ja nie do konca zgodze sie z autorka. Jestem w zwiazku malzenskim z Iranczykiem muzulmaninem od ponad 20 lat,mamy slub koscielny, dzieci ochrzone w kosciele, i jest wlasnie tym super wyluzowanym muzulmaninem i niestety nie zanosi sie na zadne zmiany. I wcale nie jestesmy jakims przypadkiem 1 na iles tam, bo mamy wielu znajomych w dlugoletnich i szczesliwych zwiazkach mieszanych gdzie kobieta pozostala przy swojej religii.

    ReplyDelete
  17. poszukuje osoby, ktora odpowiedzialaby na moje pytania dotyczace KCP
    jestem po slubie w Maroku jednak nie zalegalizowalam jeszcze go w Polsce
    Maz mieszka i pracuje w Dubaju, chcialabym sie dowiedziec czy jezeli wystapi o wize turystyczna bez podania powodu wizyty zony itp czy nie bedzie to uznane za oszustwo, gdy na drugi dzien po jego przyjezdzie doPolski zalegalizujemy slub i wystapimy o KCP? Mysle, ze to bylby najszybszy sposob by maz do mnie dalaczyl. bardzo prosze o kontakt suzanka160@gmail.com

    ReplyDelete
  18. W związku z muzułmaninem kobietę czeka jeszcze fajna niespodzianka:
    obcięcie łechtaczki. Fajna sprawa, bo pomaga zmienić osobowość i zapomnieć o kobiecości. Dużo łatwiej się wtedy kobiecie podporządkować dominacji mężczyzny. Twoje córki też utracą łechtaczki tak samo jak inne muzułmanki. To bardzo cool zwyczaj!

    ReplyDelete
  19. Co za różnica czy to Polak, Arab czy Hiszpan... Najważniejsze jest uczucie, jeśli czujesz, że ten związek ma sens, spróbuj. Nie dowiesz się, jeśli nie zaryzykujesz... Sama 2 lata byłam w podobnej sytuacji i też miałam mnóstwo wątpliwości. Jestem w związku z Turkiem, też wyjechałam dla niego z Polski, zostawiłam tam rodzinę i przyjaciół... Poznaliśmy się co prawda na portalu randkowym e-polishwife.com.pl ale uważam, że w dzisiejszych czasach to nic nadzwyczajnego. Miałam okazję przeszukać bogatą ofertę biura, zorganizowali nam spotkanie, jestem bardzo zadowolona i nie zamieniłabym mojego chłopaka na innego! Wielu znajomych odradzało mi ten związek, ale zrobiłam to, co uważałam za stosowne. I nie żałuję. Nie rozumiem takiego podejścia, że związek z obcokrajowcem ma być gorszy od związku z Polakiem. Najważniejsze jest uczucie. Pozdrawiam wszystkie wahające się.

    ReplyDelete
  20. Natrafilam na ta strone przypadkiem, jednak sie ciesze, ze sie tu znalazłam.Jestem w związku z Irakijczykiem.Nie mialam mu nic nigdy do zarzucenia.On nie narzuca nic, tylko spokojnie mi tłumaczy.Jestesmy z soba długo jego matka jest chrzescijanka i ogromnie ucieszyla sie z jego wyboru.Taki zwiazek wymaga kompromisow, duzo rozmowy, tolerancji i odpornosci na komentarze innych, spotykalam sie z takimi jak " Znalazła sobie Araba,ksiecia na hajs leci" Jednak nie warto sie poddawac..warto walczyc o milosc.Jezeli ktos chce sie skontaktowac , porozmawiac..
    monika13so@gmail.com

    ReplyDelete