Wednesday, 4 November 2009

Oman.. ach ten Oman..

Mimo, ze wycieczka do Omanu miala miejsce 2 lata temu to wciaz powracam do niej myslami. W Omanie sie zakochalam. Cudne widoki, gory, wioski na szczytach, kulture arabska czuje sie na kazdym kroku.. bajka po prostu!

Poniewaz Eid Al Adha swietujemy trzy dni, pomyslelismy z mezem, ze po co mamy siedziec w domu skoro mozemy gdzies jechac. Ale gdzie?? Moze camping na pustyni?? Super! Swietny pomysl! Pognalismy czym predzej zaopatrzyc sie we wszystko co potrzebne: namiot, materac, grill, lampa, itp. Zaladowalismy do samochodu i w droge. Jako miejsce na pustynny camping wybralismy pustynie w okolicach Hatta.



 


Byla to niesamowita przygoda. Dwa razy zakopalismy sie w piasku , a raczej kola naszego samochodu sie zakopaly. W tym momencie poznalismy co znaczy pomoc Arabow. W kilka sekund pojawia sie na pustyni samochod z pomoca. Arabowie wyciagaja nas z tarapatow (czyt. z piasku), sprawdzaja czy kola odpowiednio odpompowalismy, mila pogawedka i ruszamy w droge. Wreszcie znalezlimy piekna wydme, pod ktora postanowilismy rozbic obozowisko. Bylo romantycznie.. zrobilismy grilla, posiedzielismy, gralismy w karty, nie spalismy do 3 w nocy. Swietna przygoda. A poranek na pustyni.. cudowne! Obudzilismy sie, rozejrzelismy sie dookola, wszedzie wydmy, cisza, spokoj. No i teraz pytanie.. co robimy dalej? Oczywiscie jak to my, zawsze wszystko robimy spontanicznie wiec nie mielismy ulozonego zadnego planu. Moj maz wyskakuje z pomyslem: przeciez niedaleko jest granica z Omanem.. jedzmy tam i zobaczymy jak to wszystko wyglada. Niewiele myslac pojechalismy.




Bedac juz na granicy wpadlismy na pomysl, dlaczego by do tego Omanu nie wjechac..Dlugo nie czekajac ustawilismy sie w kolejce po wize. Wowczas jedna wiza kosztowala 300 dirhamow, nie wiem jak jest teraz, dodatkowo trzeba bylo oplacic ubezpiecznie samochodu. Dosc szybko sie uwinelismy, wsiedlismy do samochodu i pojawia sie nastepne pytanie.. ok wizy mamy ale gdzie jedziemy? Przed siebie! Po chwili pojawila sie tablica "Muscat trzysta-iles-kilometrow". Popatrzylismy na siebie "No to kierunek Muscat" :) A jakie widoki byly po drodze!





 

 


Omanem sie zachwycalam na kazdym kroku. Czysto, Na kazdym rondzie element arabski, moj maz to po prostu byl w raju bo jest milosnikiem fortow i zamkow a w Omanie tego pod dostatkiem. Do Muskatu zajechalismy pod wieczor, znalezlismy hotel, przytulny i czysty a przy tym ceny nie rzucaja na kolana - zaplacilismy 30 OR (Omani Riyal) czyli 300 dirhamow za calkiem niezly standard. Zjedlismy kolacje typowo arabska i zachwyceni Omanem postanowilismy kupic przewodnik zeby wybrac nastepny punkt programu. Rano znalezlismy ksiegarnie, przejrzelismy przewodnik i jako nastepny punkt programu wybralismy miasto Nizwa.



Dzielilo nas rowniez ok 300 km. Jednak postanowilismy najpierw przyjrzec sie Muskatowi. Zajechalismy na lunch do Dive Center.



 


Widoki na tej drodze zapieraly dech w piersiach. Widok ze szczytow gor na Zatoke.



 




Jest tam tez piekny hotel. Spedzilismy cudowny lunch-time. Pozniej pojechalismy pospacerowac w okolicach Zamku Sultana. Przepiekne miejsce.



 

 

 

Wykupilismy takze godzinny rejs lodka aby podziwiac gory, forty i rozkoszowac sie grudniowa bryza.



 

 


Gdy dobiegl wieczor ruszylismy w strone Nizwa. Drogi w Omanie sa swietne wiec nie zajelo nam to duzo czasu. Gdy dotarlismy do Nizwa znalezlismy tam przepiekny arabski targ, wiec spacer waskimi uliczkami byl niezbedny.






Wszedzie sie odczuwalo arabska atmosfere, zapach kawy i bakhoora. Przenocowalismy w hotelu. Dosc wysoki standard rowniez za 30 OR. Z samego rana ruszylismy zwiedzac.



 

 


Po drodze znowu forty, przepiekne male miasteczka, wioski, wjechalismy na gore Jabal Shams- jedna z wiosek na szczytach, zalapalismy sie na show tradycyjnego tanca arabskiego wykonywanego przez Omanczykow, zwiedzilismy wszystkie zakamarki tej wioski, czylismy sie jak w dzungli.



 

 

 

 

 

 

 


Ogromne palmy, zielen i widok na dol. Wrocilismy na dol przed zachodem slonca, zjedlismy kolacje na poboczu drogi z napotkanymi po drodze owieczkami haha i niestety ale nadszedl czas na powrot Emiratow, do domu. Na zdjeciu ponizej osiol - obok owiec, kolejny uczestnik ruchu drogowego :)




Wrocilismy w nocy, nadal dzielac sie wrazeniami z Omanu.Jest to przepiekny kraj. Teraz znowu planujemy tam wrocic inshaallah na okolo 2 tygodnie. Planujemy wycieczke do Salalah. Nie moge sie doczekac!

A teraz troche informacji o Omanie:




Oman (عُمان Uman; Sułtanat Omanu – سلطنة عُمان Saltanat Uman) – państwo w Azji, leżące na Półwyspie Arabskim, nad Morzem Arabskim i Zatoką Omańską. Graniczy z Zjednoczonymi Emiratami Arabskimi, Arabią Saudyjską i Jemenem. Stolica mieści się w mieście Maskat. Oman należy do Ligi Państw Arabskich.

Oman położony jest w południowo-wschodniej części Półwyspu Arabskiego, nad Morzem Arabskim.
Teren Omanu jest w dużej części płaski, w zachodniej części kraju znajduje się pustynia Ar-Rub al-Chali. W Omanie panuje klimat zwrotnikowy suchy - w styczniu temperatury wynoszą ok. 20 °C, a w lipcu najwyższe temperatury sięgają 50 °C. Dominują pustynie i półpustynie z dolinami uedów.

Oman był położony na ważnych szlakach handlowych, dlatego już w drugim tysiącleciu p.n.e. produkowano kadzidła, wtedy też był bogatym i ważnym państwem. Znajdowało się tam miasto Iram. Przed islamizacją w VII wieku kraj był często niszczony przez wojny plemienne i perskie najazdy. W VIII wieku mieszkańcy Omanu przyjęli doktrynę ibadycką islamu i pod rządami wybranego przez siebie imama uniezależnili się od kalifatu Abbasydów. W X wieku kraj został podbity przez Seldżuków. Obieralni imamowie rządzili Omanem do XVIII wieku. W 1507 do portu zaczęli przypływać Portugalczycy i osiedlać się. W 1515 założyli obecną stolicę Omanu - Maskat. W 1650 Portugalczycy zostali wyparci przez Arabów, jednak w czasach nowożytnych Oman był także kilkakrotnie krótkotrwale okupowany przez Turcję i Persję. Obecnie panująca dynastia doszła do władzy pod koniec XVIII wieku. Następnie Oman popadł w zależność od Wielkiej Brytanii, stając się jej protektoratem w 1891 (formalnie zniesiony dopiero w 1971). Bunty plemion z głębi kraju przeciwko władzy sułtana doprowadziły do podpisania przy udziale Brytyjczyków porozumienia, w wyniku którego w okresie 1913-1957 istniały dwa quasi-państwa: sułtanat Maskatu i imamat Omanu. W 1951, na mocy układu z sułtanem, którym był wówczas Said III ibn-Taimur, Wielka Brytania uznała niepodległość Omanu jako jednego państwa (Sułtanat Maskatu i Omanu). W latach 1783-1958 do Omanu należał także port Gwadar w Beludżystanie, sprzedany następnie przez sułtana Pakistanowi. Lata 1965-1975 to okres walki wojsk rządowych z popieraną przez Jemen Południowy lewicową partyzantką w regionie Zufar. W 1970 po pałacowym zamachu stanu panującego sułtana zastąpił jego syn - Kabus ibn-Said, który zmienił oficjalną nazwę państwa na Sułtanat Omanu. W 1975 Oman został ostatecznie zjednoczony przez sułtana. Znaczne dochody państwa pochodzą z eksploatowanych od lat 50. XX wieku bogatych złóż ropy naftowej.

Monarchia absolutna, głową państwa, szefem rządu, ministrem spraw zagranicznych, obrony i finansów jest obecnie sułtan Kabus ibn-Said. W kraju nie ma parlamentu, konstytucji i partii politycznych, obowiązuje prawo muzułmańskie szariat.

Najwięcej zysku przynosi Omanowi eksport ropy naftowej. Ważną rolę odgrywa przemysł.
Produkt krajowy brutto na jednego mieszkańca wynosi 9 294 USD.

Jak byc w Omanie nie posiadajac wizy




Mialo być o meczecie w Dibba, ale jakos tak przyszedl mi do glowy inny temat postu. Bo jednym z moich marzen jest podroz do Omanu, który uwazam - zupelnie subiektywnie, za tysiackrotnie piekniejszy i ciekawszy kraj niż Zjednoczone Emiraty Arabskie. Ponieważ ja lubie przyrode, zabytki, cisze. Wszystko to zanika w Emiratach natomiast w Omanie widok przyrody zapiera dech w piersiach, otacza nas niemal na kazdym kroku, zagarnia swa uroda bez reszty. Niestety jako obywatelce polskiej, posiadajacej wize „rzadowa” emiracka, bardzo trudno wjechac do Omanu, jest to wrecz niemozliwe, chyba ze wykupie bardzo droga wycieczke. Nie znajac jeszcze wtedy geografii Omanu, poruszylam pewnego dnia ten problem z moim znajomym Emiratczykiem, „NO problem” odpowiedzial, „pojedziemy do Dibba, tam nie ma przejsc granicznych ani kontroli wiz czy paszportow”. I tak czesciowo spelnilo się moje marzenie zobaczylam kawalek Omanu...






Musandam to kolonia Sultanatu Omanu. Geograficznie polwysep Musandam wcina się w Zatoke Perska z polwyspu Arabskiego. Polwysep Musandam przynalezy do terytorium Omanu, jednak jest odesparowany od reszty kraju przez Zjednoczone Emiraty Arabskie. Lokalizacja ta daje Omanowi czesciowa kontrole w tym strategicznym punkcie. W Musandam odnajdziemy nalecialosci Perskie, ponieważ przez kilkanascie wiekow tym terenem wladali Persowie. Polwysep Musandam  zajmuje powierzchnie 1800 km2 i liczy okolo 29tys. mieszkancow. Do tej pory komunikacje z reszta Omanu utrudniala dość dluga podroz ladem ale od sierpnia 2008 kursuja najszybsze na swiecie promy między Muscsatem (stolica Omanu) a Musandam. Kolonia Musandam jest podzielona na cztery dystrykty: Khasab, Bukha, Madha, Dibba al Baya.




Dibba Al Baya jest geograficzna czescia regionu o nazwie Dibba, przynalezy do Omanu, reszta czyli Dibba Al-Hisn, Dibba Al-Fujairah naleza do zjednoczonych Emiratow Arabskich. Dibba dlugo przed nastaniem Islamu, byla waznym punktem na morskim szlaku handlowym pomiedzy Omanem, Indiami i Chinami, informacje te posiadamy z odkryc archeologicznych  w grobowcach datowanych na 2 w.p.n.e do 1 w.n.e. Następnie  tereny te od czasow smierci Proroka Muhammada (Pokoj z Nim) (ok roku 630 n.e.) zasiedlaly plemiona muzulmanskie, toczyly się tu walki z najezdzcami oraz apostatami. Zachowaly się z tego okresu  liczne fortyfikacje które tworza malownicze urozmaicenie gorzystych i pustynnych terenow. Bardzo krotko bo 24lata (1624-1648), Dibba byla również kolonia portugalska.





Jako ze Maryam juz Oman zwiedzila to nastepny post bedzie o Omanie i bedzie duzo zdjec :)

Tuesday, 3 November 2009

Czekoladki i ciasteczka, czyli na co muzulmanin musi uwazac



To ze jedzenie wieprzowiny i picie alkoholu w Islamie jest zabronione wie kazdy muzulmanin i prawie kazdy kto zetknal się lub interesuje ta religia. Ale ze nie mozemy jesc  niektorych slodyczy czy jogurtow? Kto by pomyslal? Dlaczego?
Półki w krajach europejskich pelne są kuszacych dobroci, ach te czekoladki nadziewane, wafelki, zelki i jogurciki zdrowe, smaczne, z owocami... Muzulmanka na zakupach musi być czujna jak Sherlock Holmes i dokladnie sprawdzac sklad wielu produktow.
Wczesniej gdy nie bylam muzulmanka nie zwracalam na to uwagi, jednak gdy przyjelam Islam i zaczelam wyjezdzac do krajow muzulmanskich oraz poznawac tam przyjaciol pojawil się problem a raczej przyjemnosc przywozenia prezentow z Polski. Ach te nasze slodycze! Bezdyskusyjnie są NAJLEPSZE na swiecie i moim arabskim znajomym także zasmakowaly. Ale produkty zanim trafia do mojego koszyka a potem na muzulmanski stol przechodza teraz moja baczna kontrole. Kontrole skladu.




Do wielu produktow bowiem dodawany jest alkohol lub zelatyna wieprzowa. I tak na przykład większość galaretek jest dla nas niedostepna ( Dr Oetker, Delecta, Winiary, Wodzisław) jedynym producentem galaretek, kisieli i budyni który uzywa jako zageszczacza zelatyny wolowej jest Gellwe. Także w skladzie jogurtow mozemy znalezc zelatyne wieprzowa (np. Bakoma).




A slodycze? Tu już jest znacznie lepiej, jako substancji zelujacej producenci w większośći przypadkow uzywaja teraz agaru ( produkt otrzymywany z wodorostow ) lub pektyny ( otrzymywanej glownie z owocow ), więc nie tylko muzulmanie mogą się rozkoszowac smakiem Delicji, Ptasiego Mleczka czy Mieszanki Krakowskiej (galaretka w czekoladzie) ale także i wegetarianie czy weganie.
Niestety alkohol nie ma zamiennika wolowego czy roslinnego i znajduje się w wielu slodkosciach, nie dla mnie już batoniki Pawelek, Kukulki czy Buławki i Malaga, procent alkoholu w nich jest dość spory. Co do Mieszanki Wedlowskiej i Michalkow to już kwestia sporna, a Maryam znalazla fatwe dotyczaca dopuszczalnej ilosci alkoholu w produktach zywnosciowych. Przytocze ja tu:

„PYTANIE: W esencji waniliowej i wielu innych esencjach znajduje się alkohol. Nie jestem pewna ilości procentów. Esencji takich używa się w lodach i innych przetworach spożywczych. Czy możemy jeść te rzeczy?

ODPOWIEDŹ: „Alkohol jest zabroniony, ponieważ odurza. Dokładny procent alkoholu w pożywieniu lub napojach nie ma wpływu na to orzeczenie. Orzeczenie odnosi się do produktów spożywczych lub napoi, branych jako całość a nie do jego składników. Tym nie mniej, mały procent alkoholu ogólnie nie ma wpływu na człowieka, który skonsumuje ten produkt.
Prorok (pokój i błogosławieństwo Allaha z nim) powiedział: „Nawet mała ilość tego, co odurza w dużych ilościach, jest zabroniona.” [Sunan at-Tirmizi 1865, Sunan Abi Dałud 3681, Sunan al-Nasai 5607, Sunan Ibn Madża 3392, Musnad Ahmad 5648]

Jeśli dany produkt lub napój, o którym mowa, nie odurza nawet kiedy spożyje się go w dużych ilościach, wówczas nie jest zabroniony. Jedyną inną możliwą obiekcją, którą można podnieść przeciwko takiemu produktowi, jest to, iż alkohol uznawany jest za substancję nieczystą, według wielu uczonych. Aczkolwiek, jest to ustaloną zasadą w prawie islamskim, iż minimalne ilości nieczystości, które są zanurzone (zmieszane) w substancjach czystych, nie czynią czystych substancji nieczystymi.
Ilość alkoholu w takich produktach jest ogólnie tak minimalna, jakby w rzeczywistości nie istniała, tak długo, jak rozważane są kwestie oczyszczenia. Allah wie najlepiej.
Komitet Wydziału Fatw pod kierownictwem szeicha Abdul-Łahhab al-Turajri , fatwa szeicha Salmana al-Oadah”




I jeszcze na koniec wyroby piekarnicze, jak się zaczyna analizowac co tam w buleczce może się znajdowac to kolejne zagadki godne Sherlocka Holmesa mamy do rozwiazania. Do niewinnej buleczki nic nie mam, ani do chlebka, alhamduillah! Ale już paczki, ciasteczka z kremem czy tarty z galaretka. Przemysl piekarniczy do ich wyrobu czy wypieku uzywa smalcu i zelatyny wieprzowej, więc siegajac po ciasteczko w cukierni, jeśli chcemy zeby bylo halal pomyslmy co może być w srodku, albo same rozgrzejmy piekarnik i upieczmy cos z prawdziwym maslem, swiezymi jajkami i pachnacymi owocami.
Smacznego!!!



Prawo jazdy w UAE

Jako ze dzis stalam sie szczesliwa posiadaczka prawa jazdy Zjednoczonych Emiratow Arabskich, a tym samym czescia szalonych kierowcow tnacych drogi w UAE, postanowilam przyblizyc troche proces otrzymania tego dokumentu.




Wszyscy posiadacze wizy rezydenckiej zobowiazani sa do zapisania sie na kurs i zdania egzaminu, aby otrzymac prawko. Nawet Ci, ktorzy posiadaja prawo jazdy ze swojego kraju. Do tej pory z tego obowiazku zwolnieni byli obywatele kilku krajow, np UK i USA (o reszcie nie wiem). Dla nich od reki wydawano prawo jazdy UAE. Natomiast teraz obywatele wszystkich krajow, posiadajacych prawo jazdy, zobowiazni sa do przejscia calej procedury i zdania egzaminu. I tak maja latwiej bo, ze wzgledu na to, ze juz sa kierowcami musza wyjzdzic tylko polowe godzin (poczatkujacy - 20 godzin, posiadacze prawa jazdy - 10). Oprocz jazdy mamy takze czesc teoretyczna, ktora stanowi 6 wykladow. Sa bardzo ciekawe i bardzo dobrze przygotowuja do bycia kierowca.
Do otrzymania prawa jazdy dziela nas w sumie trzy egzaminy:
1. Parkowanie i znaki
2. Assesment test - to samo co koncowy Road test, trzeba go zdac aby byc zapisanym w kolejce na Road test.  Kto nie zda assesment, musi wyjezdzic wiecej godzin - nie wiem dokladnie ile bo zdalam za pierwszym razem ;)
3. Road test - wyglada to tak, ze do samochodu wsiada czworo stydentow i egzaminator (oczywiscie w sekcji kobiecej egzaminator to kobieta, a w meskiej - mezczyzna). No i zaczynamy.. kazdy po kolei jedzie ok 5-10 minut jazdy. Krotko?? a ile bledow mozna zrobic!
Jesli nie zdamy za pierwszym razem, wowczas musimy wykupic 4 dodatkowe godziny jazdy i bardzo szybko dostaje sie kolejny termin Road testu. No i ja zdalam w tym drugim terminie :) Dzis poszlo gladko, zadnego bledu hehe.




Ceny: W przypadku kiedy wybierzemy normalny 10-tygodniowy kurs, za jedna lekcje zaplacimy 75 dirhamow. Gy jednak czas nas goni i wybierzemy kurs przyspieszony - 5-tygodniowy, zaplacimy po 95 za kazda lekcje. Nalezy sie liczyc takze z kosztami typu: wpisowe, oplaty za wyklady, za kazdy egzamin osobno, a na koniec za wydanie certyfikatu i prawa jazdy. Prawo jazdy otrzymujemy tego samego dnia po zdaniu egzaminu.
Najlepsza ale tez najdrozsza szkola to Emirates Driving Institute. Polecam bo sa naprawde swietni w tym co robia!
A prawo jazdy emirackie wyglada tak:



Monday, 2 November 2009

Enjoy... gahwa, czyli arabska przerwa na kawe trwa godzinami...



Goscinnosc jest charakterystyczna dla krajow arabskich, a szczegolnie dla Arabow zamieszkujacych Emiraty Arabskie oraz kraje Zatoki Perskiej. Ten obyczaj istnieje tak dlugo jak istnieja Arabowie. Goscinnosc wysysaja wraz z mlekiem matki i jest ona silniejsza od wielu innych rzeczy. Dla Araba goscinnosc to nie tylko slowo, ale tradycja która, zawiera prawa i obowiazki wobec goscia. Wszystkie potrzeby goscia powinny być zaspokojone, jeśli opieka jest niewystarczajaca lub ktos lamie zasady goszczenia sciaga to wstyd na jego dom i rodzine. Arabowie w przeszlosci wkladali wiele wysilku i czasu w zdobywanie pokarmu dla siebie i rodzin, zyli więc w grupach i pomagali sobie wzajemnie, i do tej pory nie porzucili tej tradycji. Goscinnosc i pomoc innym jest wyznacznikiem dojrzalosci. Obecnie panuja wciąż te same zasady goscinnosci, które wpoili wspolczesnym ich przodkowie.




Rytualnym aktem goscinnosci jest wspolne picie kawy, podaje się ja natychmiast po przekroczeniu progu domu. W zadnym szanujacym tradycje domostwie kawy nie może zabraknac, domownicy muszą mieć jej zapas zawsze pod reka, ponieważ drzwi arabskiego domu nigdy nie są zamkniete i przybysz jest zawsze mile widziany.

Kawa serwowana jest zawsze z miseczka pysznych i pozywnych daktyli, podaje się ja w malenkich czarkach i napelnia tylko do polowy bo napelnienie filizanki po brzegi oznacza ze gosc jest niemile widziany, za to dolewa się ja dopoki gosc nie powie – dość! A zeby byla zawsze goraca, bo nie wiadomo kiedy ktos wpadnie znienacka z wizyta wlewa się ja do termosow (nota bene zdobionych co najmniej jak jajeczka Faberge, w grudniu zamieszcze zdjecia bo mam zamiar takie cudo nabyc) wczesnie rano i trzyma goraca az do poznego wieczora.

Beduinska kawa musi być przyprawiona kardamonem, przyrzadza się ja w mosieznym dzbanku o bardzo charakterystycznym ksztalcie, typowym dla wzornictwa Zatoki Arabskiej, filizanki są malenkie i bez uszka, trzyma się je trzema palcami ZAWSZE w prawej rece. Jak już pisalam nigdy nie nalewa się jej więcej niż na wysokosc kciuka i ciagle dolewa. W restauracjach są nawet specjalni kelnerzy tylko od dolewania kawy zwani Gahwaji lub Emgahwy i kawa po posilku jest traktowana jako poczestunek od firmy, nigdy nie doliczana do rachunku.

Charakterystyczne dla beduinskiej-emirackiej kawy jest to, ze ziarna są w kolorze oliwki lub jasno brazowym, a ciemniejsze, brazowe dla innych panstw, wynika to z roznego procesu ich palenia. Beduini pala surowe ziarna krotko, na blasze bezposrednio nad ogniem. Potem ziarna rozbijaja w mozdzierzu i gotuja napar na ostrym ogniu okolo 3-5 min. W miedzyczasie szafran gozdziki, kardamon oraz wode rozana wsypuje się do termosu, zalewa goraca kawa i zostawia na ok 30-40 min, by aromaty się zmieszaly. Napoj z tak przyrzadzonych ziaren nazywa się gahwa saada – czysta kawa, nie podaje się jej z cukrem i jest bardzo slaba.




Emiracka kawe serwuje się prawie wszedzie, w biurach, domach, w sklepach podaje się ja klientom, tradycyjnej kawy można się napic również w tzw Heritage Village, czyms w rodzaju skansenu czy starowki... (z 1890 roku :)). No i nie można jej tak po prostu wypic i odejsc, jako ze Arabowie to narod otwarty, goscinny, ciekawy innych kultur filizanke kawy celebruje się z nimi czasem do poznych godzin nocnych, a rozmowy przegryza daktylami, bo kawa to tylko pretekst do spedzenia czasu wsrod znajomych i bardzo dlugich pogawedek.




A oto jeden z przepisow na arabska kawe
wersja z cukrem,
2 porcje
· 2 sredniej wielkosci kubki wody
· 2 duze lyzki cukru
· 1/8 lyzeczki skruszonego kardamonu lub 5 ziaren
· 2 lyzki arabskiej kawy
Zagotuj wode z cukrem i kadamonem w metalowym dzbanku. Jeśli chcesz obierz ziarna kardamonu ze skorki, lub uzyj sproszkowanego kardamonu. Odstaw z ognia. Wsyp kawe i zamieszaj. Postaw na duzym ogniu tak by plomienie objely dzbanek. Zagotuj az do uzyskania piany, odstaw z ognia, powtorz proces podgrzewajac kawe az do spienienia. Podawaj od razu, swieza i goraca.Proporcje kawy i cukru mozesz modyfikowac zaleznie od twoich upodoban. Kardamonu musi być na tyle dużo by nadal naparowi dość mocnego aromatu i wyczuwalo się jego smak.